— Może są jakowe — odpowiedział przerywanym głosem rajtar — jenerał Duglas580 porozsyłał podjazdy, ale się wszystkie cofają, bo chłopstwo w wąwozach na nie napada.
— A w pobliżu Żywca wyście jedni byli?
— My jedni.
— I wiecie, że król polski już przejechał?
— Przejechał z tymi dragonami, którzy się o nas w Suchej obtarli. Wielu go widziało.
— Czemuście go nie ścigali?
— Baliśmy się góralów581.
Tu Kmicic ozwał się znów po polsku:
— Miłościwy panie! Droga wolna, a i nocleg w Żywcu się znajdzie, bo jeno część osady spalona.
Lecz nieufny Tyzenhauz rozmawiał przez ten czas z panem kasztelanem wojnickim i tak mówił: