— Boże, bądź miłościw duszy mojej!... Nie dożyję już Nowego Roku... Dawno mi przepowiadano, iż w każdym piątym roku śmierć stoi koło mnie.
— Bóg łaskaw, wasza książęca mość.
— Bóg jest z panem Sapiehą — odpowiedział książę głucho.
Nagle począł się oglądać i rzekł:
— Zimno na mnie od niej idzie... Nie widzę jej, ale czuję, że ona tu jest.
— Kto taki, wasza książęca mość?
— Śmierć!
— W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego!
Nastała chwila milczenia, słychać tylko było szept pacierzy, odmawianych przez panią Jakimowiczową.
— Powiedzcie — ozwał się książę przerywanym głosem — zali748 wy naprawdę wierzycie, że poza waszą wiarą nikt zbawion być nie może?