— O waścinych instrukcjach pomówimy później. Mój panie Sakowicz! Gonimy za wami blisko trzydzieści mil jako ogary za zającem... Czyś waść słyszał kiedy, by zając poddanie się ogarom proponował?
— Odebraliśmy posiłki.
— Von Kyritz z ośmiuset ludzi. Reszta tak fatigati1040, że się przed bitwą pokładą. Powiem waści, co powtarzał Chmielnicki1041: „szkoda howoryty!”
— Elektor z całą potęgą stanie za nas.
— To dobrze... Nie będę go potrzebował daleko szukać, bo właśnie chcę go spytać, jakim to prawem posyła wojsko w granice Rzeczypospolitej, której jest lennikiem, do wierności zobowiązanym?
— Prawem mocniejszego.
— Może w Prusiech takie prawa egzystują1042, u nas nie... Wreszcie, jeśliście mocniejsi, dawajcie pole!
— Dawno by książę na waszą dostojność nastąpił, gdyby nie to, że mu krwi swojackiej szkoda.
— Bodaj mu pierwej było szkoda!
— Dziwi się też książę zawziętości Sapiehów na dom Radziwiłłowski i że wasza dostojność dla prywatnej zemsty nie wahasz się ojczyzny krwią oblewać.