— Bo chciał waszą miłość przy Polakach pohańbić. Obcy żołnierz nie zna waszej miłości.
— A mnie nic nie miało się stać?
— Waszej miłości miałem rozkaz powrozy rozciąć. Gdyby zaś wasza miłość porwała się do obrony Soroki, mieliśmy ją przed księcia dostawić po ukaranie.
— Więc i Sakowicza chciał poświęcić — mruknął Kmicic.
Tymczasem w Janowie książę Bogusław, zmożon febrą i dziennym trudem, spać już poszedł. Ze snu głębokiego rozbudził go rejwach przed kwaterą i pukanie do drzwi.
— Wasza książęca mość! wasza książęca mość! — wołało kilka głosów.
— Śpi! nie budzić — odpowiadali paziowie.
Lecz książę siadł na łożu i krzyknął:
— Światła!
Wniesiono światło, jednocześnie z nim wszedł oficer służbowy.