— Jakże to, szlachta?
— Pewnie, że szlachta.
— I tu mieszkają?
— Czasem tu, a czasem Bóg wie gdzie!
— A te konie skąd?
— Panowie naprowadzają, a skąd, Bóg wie!
— Rzeknij prawdę: nie rozbijają twoi panowie na gościńcu?
— Czy ja, mój jegomość, wiem? Widzi mi się, że konie biorą, a komu, to nie moja głowa.
— A co z końmi robią?
— Czasem wezmą sztuk dziesięć, dwanaście, ile jest, i popędzą — a dokąd, to też nie wiem.