— Sikorki siedzą wedle gruby!
— A prawda! — rzekł Kokosiński, przysłaniając oczy ręką.
— Jako żywo! — przywtórzył Uhlik— jeno w izbie tak ciemno, żem nie mógł rozeznać.
— Ciekaw jestem, co one tu robią?
— Może na tańce przychodzą.
— A poczekajcie, spytam! — rzekł Kokosiński.
I podniósłszy głos, pytał:
— Miłe niewiasty, a cóże tam czynicie wedle gruby?
— Nogi grzejem! — ozwały się cienkie głosy.
Wówczas kawalerowie wstali i zbliżyli się do ogniska. Siedziało przy nim na długiej ławie z dziesięć niewiast starszych i młodszych, trzymających bose nogi na klocu leżącym wedle ognia. Z drugiej strony kloca suszyły się przemokłe od śniegu buty.