— Skoro wuj myślisz, że księżyc sperka, to go wuj zjedz! — rzekł Roch.
— Gdybym ciebie zjadł, mógłbym powiedzieć, że wołowinę jadłem, ale boję się, bym po takiej pieczeni reszty dowcipu237 nie utracił.
— Jeśli ja wół, a wuj mój wuj, to wuj co?
— A ty, kpie, myślisz, że Altea dlatego porodziła głownię238, że przy piecu siadała?
— A mnie co do tego?
— To do tego, że jeśliś wołem, to się naprzód o ojca swego dopytuj, nie o wuja, bo Europę byk porwał, ale brat jej, który wypadł wujem jej potomstwu, był dlatego człowiekiem. Rozumiesz?
— Co prawda, nie rozumiem, ale zjeść, to bym też co zjadł.
— Zjedz licha i daj mnie spać! Co tam, panie Michale? Czemuśmy to stanęli?
— Warkę widać — rzekł Wołodyjowski. — Ot, wieża kościelna błyszczy w miesiącu.
— A Magnuszew jużeśmy minęli?