— Z Taurogów! — odparł oficer.
Kmicic pocisnął go jeszcze silniej.
— A... Billewiczówna... tam jest?
— Jest!
Pan Andrzej mówił coraz trudniej, bo coraz mocniej zaciskał zęby.
— I... co książę z nią uczynił?
— Nic nie wskórał.
Nastało milczenie, po chwili Kmicic zdjął rysi kołpaczek329, pociągnął ręką po czole i ozwał się:
— Zacięto mnie w spotkaniu, krew mi idzie i zesłabłem...