Dalszą rozmowę przerwało wejście Wołodyjowskiego.
— Jak się ma Hassling? — spytał zaraz w progu.
— Chory, i trzy po trzy imaginuje! — odparł Kmicic.
— A ty czego, Michałku, od Hasslinga chcesz? — ozwał się Zagłoba.
— Niby to waćpan nie wiesz?
— Jaż bym nie miał wiedzieć, że ci o ową wiśnię chodzi, którą książę Bogusław w swoim ogródku zasadził. Gorliwy to ogrodnik, nie bój się! Nie potrzeba mu i roku, żeby się owoców doczekał.
— Bodaj waści zabito za taką pociechę! — krzyknął mały rycerz.
— Patrzcie go: powiedzieć mu najniewinniejszy iocus336, to zaraz wąsikami rusza jak wściekły chrabąszcz! Com ci winien? Na Bogusławie szukaj pomsty, nie na mnie!
— Da Bóg, poszukam i znajdę!
— Dopiero co to samo Babinicz powiadał! Niedługo, widzę, całe wojsko się na niego sprzysięże; ale strzeże on się dobrze i bez moich fortelów nie dacie sobie rady!