Starosta oszmiański wziął listy i podał, a Bogusław przeczytał je po dwakroć, po czym pomyślał chwilę i rzekł:
— Jutro ruszamy na Podlasie.
— Jutro będziesz, mości książę, w łożu, jako i dzisiaj.
— Będę na koniu jako i ty!... Milcz, nie przeciw się!...
Starosta umilkł i przez chwilę trwała cisza, którą przerywał tylko poważny i powolny tyk-tak gdańskiego zegara.
— Rada była głupia i pomysł głupi — rzekł nagle książę — i ja także głupi, żem cię usłuchał...
— Wiedziałem, że jak się nie uda, to wina na mnie spadnie — odrzekł Sakowicz.
— Boś podrwił głową492.
— Rada była roztropna, ale jeśli tam jest jaki diabeł na usługach, który o wszystkim ostrzega, ja za to nie odpowiadam.
Książę podniósł się na łóżku.