— Trzeba tu będzie ze sto ludzi zostawić, toż w Rosieniach, toż w Kiejdanach. Szwedzkie prezydia496 szczupłe, a de la Gardie i tak co dzień od Loewenhaupta ludzi żąda. Jak jeszcze i my wyjdziemy, rebelia zapomni o szawelskiej klęsce i znów głowę podniesie.
— Rosną oni i tak. Znów słyszałem, iż Szwedów w Telszach wycięto.
— Szlachta? chłopi?
— Chłopi pod przywództwem księdza, ale są i partie szlacheckie, szczególnie wedle Laudy.
— Laudańscy pod Wołodyjowskim wyszli.
— Siła497 wyrostków i starców zostało. Ci za broń chwytają, bo to wojennicy z rodu.
— Bez pieniędzy nic rebelia nie wskóra.
— A my się w Billewiczach zasilim. Trzeba być geniuszem jak wasza książęca mość, żeby tak we wszystkim znaleźć poradę.
Bogusław gorzko się uśmiechnął.
— Lepiej w tym kraju cenią tego, kto się królowej jejmości i szlachcie akomodować498 umie. Geniusz ni cnota nie popłaca. Szczęście, żem to i książęciem Rzeszy, a za nogę mnie przecie do sosny nie przywiążą. Byle mnie intraty499 z dóbr tu położonych regularnie dochodziły, nie dbam o całą Rzeczpospolitą.