— I ja tak myślę.
— Ślubowałem sobie do śmierci ten dzień pościć, w którym go spotkam.
— Protekcja boża nie zawadzi — odrzekł pan Michał. — Nie będę też czuł inwidii647, jeśli tobie ten los przypadnie, bo twoja krzywda większa.
— Michale! zacniejszego od ciebie kawalera nie widziałem!
— A niechże ci się, Jędrek, przypatrzę. Sczerniałeś od wiatru do reszty; aleś się spisał. Z wielką estymą patrzyła cała dywizja na twoją robotę. Nic, jeno zgliszcza i cadavera648. Żołnierz z ciebie zawołany. I samemu panu Zagłobie, gdyby tutaj był, ciężko by przyszło coś lepszego o sobie wymyślić.
— Dla Boga! a gdzie pan Zagłoba?
— Przy panu Sapieże został, bo spuchł całkiem z płaczu i z desperacji po Rochu Kowalskim...
— To pan Kowalski zginął?
Wołodyjowski zacisnął wargi.
— Wiesz, kto go zabił?