— Ja u księcia w jego nadwornym wojsku nie służę — odrzekł Rössel — jeno w elektorskim pułku, który pod jego komendę został oddany.
— To i pana Sakowicza waść nie znasz?
— Pana Sakowicza widywałem w Królewcu.
— Jestli on przy księciu?
— Nie masz go. W Taurogach został.
Mały rycerz westchnął i wąsikami ruszył.
— Nie mam szczęścia, jako zwykle! — rzekł.
— Nie frasuj się, Michale — rzekł Babinicz — odnajdziesz go, a nie, to ja odnajdę.
Po czym zwrócił się do Rössela:
— Waść jesteś stary żołnierz, widziałeś oba wojska, a naszą jazdę znasz od dawna; jakże myślisz, po czyjej stronie będzie wiktoria?