— Vivat nasz hetman, wódz zwycięski!
— Crescat! floreat710! — odpowiedziano chórem.
Za czym poczęto chorągwie zdobyte zwozić i zatykać w wale pod nogami wodzów. Ani jednej nie uniósł nieprzyjaciel: były pruskie komputowe, pruskie pospolitego ruszenia, szlacheckie, były szwedzkie, Bogusławowe, cała ich tęcza powiała u wału.
— Jedna to z największych wiktorii w tej wojnie! — zawołał hetman. — Izrael i Waldek w niewoli, pułkownicy polegli lub w niewoli, wojsko w pień wycięte...
Tu zwrócił, się do Kmicica:
— Panie Babinicz, waść w tamtej stronie z Bogusławem musiałeś się spotkać... Co się z nim dzieje?
Tu i pan Wołodyjowski począł pilnie patrzeć w oczy Kmicica, ów zaś odrzekł spiesznie:
— Księcia Bogusława Bóg pokarał tą oto ręką!
To rzekłszy, wyciągnął prawicę, lecz w tej chwili mały rycerz rzucił mu się w objęcia.
— Jędrek! — krzyknął — nie zajrzę711 ci! Niech cię Bóg błogosławi!