— Jakże wygląda? Po czym go poznać?
— Czarny okrutnie na gębie i czerwone wstęgi przy boku nosi.
— Konia zaś jego poznałbyś?
— Koń też kary, z łysiną.
Na to Roch:
— Stajenny! pilnuj się mnie i pokaż mi go!
— Dobrze, panie! A prędko skoczym?...
— Zamknij gębę!
Tu umilkli i pan Roch modlić się począł do Najświętszej Panny, aby mu z Karolem spotkać się dozwoliła i prowadziła rękę w spotkaniu.
Chwilę jeszcze trwała cisza, wtem koń pod samym Szandarowskim parsknął okrutnie. Na to rajtar149 ze straży spojrzał, drgnął, jakby go coś podrzuciło w kulbace, i wypalił z pistoletu.