— Słyszałem — mówił dalej hetman — iż Kmicic, widząc, że nic mu tu już do roboty nie pozostaje, do Częstochowy umknął i tam znaczne usługi oddał, a potem króla jegomości własną piersią osłaniał.
Usłyszawszy to, ci sami żołnierze, którzy by byli przed chwilą na szablach Kmicica roznieśli, poczęli coraz życzliwiej się o nim odzywać.
— Kmicic mu tego nie daruje, nie taki to człowiek, on się i na Radziwiłła porwie!
— Wszystkich żołnierzów książę koniuszy pohańbił, rzuciwszy na jednego taką hańbę!
— Kmicic swawolnik był i okrutnik, ale nie parrycyda1613!
— Pomści on się, pomści!
— My go pierwej pomścimy!
— Skoro jaśnie wielmożny hetman powagą swą za niego ręczy, to tak musiało być.
— Tak było! — rzekł hetman.
— Zdrowie hetmańskie!