— Małoś tą szablą Rzeczypospolitej w mig nie zbawił!
— Bierz kiesę!
— Bierz kapelusz!
— Zacny był koń, ale dziesięć takich za te skarby kupisz!
Roch spoglądał na nich osłupiałymi oczyma, na koniec zerwał się i zakrzyknął:
— Jam Kowalski, a to pani Kowalska... Idźcie do wszystkich diabłów!!
— Rozum mu się pomieszał! — poczęto wołać.
— Konia mi dawajcie! Jeszcze doścignę! — wołał Roch.
Lecz oni wzięli go pod ręce i choć się rzucał, poprowadzili nazad ku Rudnikowi, uspokajając i pocieszając po drodze.
— Dałeś mu pietra! — wołali. — Na co mu to przyszło temu Wiktorowi1852, temu pogromicielowi tylu państw, miast, wojsk!...