— Jego królewska mość prosi waszmość panów do swej kwatery, a że to niezbyt blisko, więc przywiedliśmy konie.
— Waszmość Polak? — pytał Zagłoba.
— Nie, panie. Jestem Sadowski. Czech w służbie szwedzkiej.
Kmicic zbliżył się szybko ku niemu.
— Nie poznajesz mnie waszmość pan?
Sadowski popatrzył bystro w jego oblicze.
— Jakże! pod Częstochową! Waść to największą armatę burzącą wysadził i Miller1900 oddał waszmości Kuklinowskiemu. Witam, witam serdecznie tak znamienitego rycerza!
— A co się z Kuklinowskim dzieje? — pytał dalej Kmicic.
— To waść nie wiesz?
— Wiem, żem mu odpłacił tym samym, czym on mnie chciał gościć, alem go zostawił żywego.