— Miłościwy panie!
— Co tam? zabit? — spytał król.
— Pan Babinicz powiada, że mu tam dobrze i nie chce zastępcy, prosi tylko, by mu jeść przysłać, bo od rana nic w gębie nie mieli!
— Żyje zatem? — krzyknął król.
— Powiada, że mu dobrze! — powtórzył pan Grylewski.
Inni zaś, ochłonąwszy ze zdumienia, poczęli wołać:
— To fantazja kawalerska!
— To żołnierz!
Później zaś do pana Grylewskiego:
— A już potrzeba było zostać i koniecznie go zluzować. Nie wstyd to wracać? Tchórz waści obleciał czy co? Lepiej się było nie podejmować!