— Któraż ci tak dogodziła?

— Marysia.

— I ty już ostaniesz?

— Jeśli zdechnę, to i wyniosą, a nie, to ostanę.

— Zali myślisz u Pakosza córkę wysłużyć?

— Ne znaju, pane214.

— Pierwej by takiemu hołyszowi215 śmierć dał niż córkę.

— U mnie czerwońce w lesie zakopane: dwie garści.

— Z rozboju?

— Z rozboju, pane.