Starosta umilkł i przez chwilę trwała cisza, którą przerywał tylko poważny i powolny tyk-tak gdańskiego zegara.
— Rada była głupia i pomysł głupi — rzekł nagle książę — i ja także głupi, żem cię usłuchał...
— Wiedziałem, że jak się nie uda, to wina na mnie spadnie — odrzekł Sakowicz.
— Boś podrwił głową2192.
— Rada była roztropna, ale jeśli tam jest jaki diabeł na usługach, który o wszystkim ostrzega, ja za to nie odpowiadam.
Książę podniósł się na łóżku.
— Myślisz?... — rzekł, patrząc bystro na Sakowicza.
— A wasza książęca mość nie zna papistów2193?
— Znam, znam! I mnie często do głowy przychodziło, że to mogą być czary. Od wczoraj pewien jestem. Utrafiłeś w moją myśl, dlategom cię spytał, zali naprawdę tak mniemasz? Ale które z nich może w komitywę z siłą nieczystą wchodzić?... Przecie nie ona, bo cnotliwa... i nie miecznik, bo za głupi?...
— A choćby ona ciotka...