Tu Anusia pokazywała na palcu, ile sobie pozwoli, i małą sobie wyznaczała porcję, co najwięcej na pół paznokcia, by świętego Mikołaja nie obrazić.
— Ja nie przez pustą swawolę to czynię — tłumaczyła się panu miecznikowi, który także począł jej bałamuctwo do serca brać — ale muszę, bo jeżeli nam ci oficyjerowie nie pomogą, to się nigdy stąd nie wydostaniem.
— Ba! Braun nigdy nie dopuści.
— Braun pogrążon! — odrzekła cienkim głosikiem i spuszczając oczy.
— A Fitz-Gregory?
— Pogrążon! — odrzekła jeszcze cieniej.
— A Ottenhagen?
— Pogrążon!
— A von Irhen?
— Pogrążon!