Tu zwrócił, się do Kmicica:
— Panie Babinicz, waść w tamtej stronie z Bogusławem musiałeś się spotkać... Co się z nim dzieje?
Tu i pan Wołodyjowski począł pilnie patrzeć w oczy Kmicica, ów zaś odrzekł spiesznie:
— Księcia Bogusława Bóg pokarał tą oto ręką!
To rzekłszy, wyciągnął prawicę, lecz w tej chwili mały rycerz rzucił mu się w objęcia.
— Jędrek! — krzyknął — nie zajrzę2411 ci! Niech cię Bóg błogosławi!
— Tyś to mi rękę formował! — odrzekł z wylaniem pan Andrzej.
Lecz dalszy wylew braterskich uczuć powstrzymał książę krajczy2412.
— Zali2413 brat mój zabit? — spytał żywo.
— Nie zabit — odparł Kmicic — bom mu życie darował, ale ranny i pojman. A owo, tam ot, prowadzą go moi nohajcy!