Na prywatę narzekał, udawał Katona275,

Od szabli wolał pióro z gęsiego ogona;

Po zdrajcy chciał spuścizny, a gdy jej nie dostał,

Wnet totam Rempublicam276 ostrym rytmem schłostał.

Bodajby szablę kochał, mniej byłoby biedy,

Bo się satyr na pewno nie ulękną Szwedy.

On zaś, ledwie wojennych skosztował kłopotów,

Już za zdrajcy przykładem króla zdradzić gotów.

Wszyscy obecni odgadli tak dobrze tę zagadkę, jak i poprzednią. Dwa czy trzy zduszone w tejże chwili śmiechy ozwały się w zgromadzeniu, po czym zapadła cisza głęboka.

Wojewoda stał się czerwony i tym bardziej się zmieszał, że wszystkie oczy były w niego utkwione, a błazen spoglądał to na jednego szlachcica, to na drugiego, wreszcie ozwał się: