— I artyleria pod panem Korfem: dwa regimenty.
— Oj! coś dużo!
— I Kmicicowa chorągiew, okrutnie okryta... sześćset ludzi.
— A Kmicic po której stronie?
— Nie wiem.
— Nie widzieliście go? Rzucił wczoraj buławę czy nie rzucił?
— Nie wiemy.
— Kto tedy przeciw księciu? jakie chorągwie?
— Naprzód widocznie ci Węgrzyni. Ludzi dwieście. Potem kupa luźnego towarzystwa spod buławy Mirskiego i Stankiewicza. Szlachty trochę... i Kmicic, ale ten niepewny.
— Bodaj go!... Na miłość boską... Mało!... Mało!..