Kowalski zatrzymał konwój i więźniów przed ogromnym wozem drabiniastym zaprzężonym we cztery konie.
— Siadajcie, waszmościowie!— rzekł.
— Tu już ktoś siedzi — rzekł gramoląc się Zagłoba. — A nasze łuby?
— Łuby są pod słomą — odrzekł Kowalski — Prędzej! Prędzej!
— A kto tu siedzi? — pytał Zagłoba wpatrując się w ciemne postacie wyciągnięte na słomie.
— Mirski, Stankiewicz, Oskierko! — ozwały się głosy.
— Wołodyjowski, Jan Skrzetuski, Stanisław Skrzetuski, Zagłoba! — odpowiedzieli nasi rycerze.
— Czołem! Czołem!
— Czołem! W zacnej kompanii pojedziem. A gdzie nas wiozą, nie wiecie waszmościowie?
— Jedziecie waszmościowie do Birż! — rzekł Kowalski.