I sapnął z zadowoleniem.
Wtem pan Zagłoba przycłapał ku niemu.
— Panie Michale?
— A co?
— Już widzę, że ci szwedzkie mięso zapachniało. Pewnie bitwa będzie, co?
— Jak Bóg zdarzy! Jak Bóg zdarzy!
— A kto będzie jeńca pilnował?
— Jakiego jeńca?
— Jużci, nie mnie, jeno Kowalskiego. Widzisz, panie Michale, to jest okrutnie ważna rzecz, żeby on nie uciekł. Pamiętaj, że hetman nie wie o niczym, co się stało, i od nikogo się nie dowie, jeżeli Kowalski mu nie doniesie. Trzeba jakowym pewnym ludziom kazać go pilnować, bo w czasie bitwy łatwo dać drapaka, zwłaszcza że i fortelów może się chwycić.
— Tyle on zdatny do fortelów, ile ten wóz, na którym siedzi. Ale masz waść słuszność, że trzeba kogoś koło niego zostawić. Chcesz waść mieć go przez ten czas na oku?