— Dobre pachołki! Nie wiem, jaka tam piechota, ale i jazda doskonała!
Zagłoba uderzył konia ostrogami.
— Jak się macie?! Jak się macie?! Już mnie niecierpliwość brała i chciałem w ogień lecieć... A nie ranny który?
— Wszyscy zdrowi, chwała Bogu! — odrzekł pan Michał — aleśmy dwudziestu kilku dobrych żołnierzy stracili.
— A Szwedzi?
— Położyliśmy ich mostem.
— Panie Michale, musiałeś tam używać jak pies w studni. A godziło się to mnie, starego, na straży tu zostawiać? Mało dusza ze mnie nie wyszła, tak mi się chciało szwedziny. Surowych bym ich jadł!
— Możesz waćpan dostać i pieczonych, bo się tam kilkunastu w ogniu przypaliło.
— Niech ich psi jedzą. A jeńców wzięliście co?
— Jest rotmistrz i siedmiu rajtarów.