— Słuchaj — rzekł Kmicic, siadłszy na tapczanie — wszakże to książę do mnie strzelił?
— Tak jest.
— A co się z nim stało?
— Uszedł.
Nastała chwila milczenia.
— To źle! — rzekł Kmicic — bardzo źle! Lepiej było go położyć niż żywego puszczać.
— My tak i chcieli, ale...
— Ale co?
Soroka opowiedział pokrótce, co się stało. Kmicic słuchał nad podziw spokojnie, jeno oczy poczęły mu gorzeć, a w końcu rzekł:
— Tedy on górą, ale się jeszcze spotkamy. Czemuś zjechał z gościńca?