— A kto tam?
— Żołnierz — odpowiedział Kmicic.
Wówczas i dwaj inni oficerowie zwrócili oczy ku wyjściu.
— Jaki żołnierz? Skąd? — spytał pierwszy. (Był to inżynier de Fossis, który głównie pracą oblężniczą kierował.)
— Z klasztoru — odrzekł Kmicic.
Ale było w jego głosie coś strasznego.
De Fossis podniósł się nagle i przysłonił oczy ręką. Kmicic stał wyprostowany i nieruchomy jak widmo, tylko groźna jego twarz, podobna do głowy drapieżnego ptaka, zwiastowała nagłe niebezpieczeństwo.
Jednakże myśl szybka jak błyskawica przemknęła przez głowę de Fossisa, że to może być zbieg z klasztoru, więc spytał jeszcze, ale już gorączkowo:
— Czego tu chcesz?
— Ot, czego chcę! — krzyknął Kmicic.