— Nie potrzebuję sobie nimi głowy zaprzątać — odparł zuchwale Wrzeszczowicz — pan jenerał już o nich pomyślał!
Wtem Sadowski wystąpił na środek izby i stanął przed Millerem.
— Wasza dostojność nie każesz tych mnichów stracić! — rzekł stanowczo.
— A to czemu?
— Dlatego że wówczas o jakichkolwiek układach mowy już nie będzie, że załoga twierdzy zapłonie zemstą, że ci ludzie prędzej jeden na drugim w takim razie padną, niż się poddadzą...
— Wittenberg993 przysyła mi ciężkie działa.
— Wasza dostojność nie uczynisz tego — mówił z mocą Sadowski — gdyż to są posłowie, którzy w zaufaniu tu przybyli!
— Ja też ich nie na zaufaniu każę powiesić, tylko na szubienicy.
— Echo tego czynu rozlegnie się w całym kraju, wzburzy wszystkie serca i odwróci je od nas.
— Daj mi waćpan pokój ze swymi echami!... Słyszałem już o nich sto razy.