Wrzeszczowicz zwrócił się wprost do Millera:

— Wasza dostojność! Sądzę, żeśmy się tu na naradę, nie na krotofile1061 zebrali!

— Czy masz waszmość co, prócz czczych wyrzutów, do powiedzenia? — spytał Miller.

— Mam, pomimo wesołości tych panów, którzy mogliby swój humor do lepszych czasów zachować.

— O Laertiadesie1062, z fortelów swych znany! — zakrzyknął książę Heski.

— Panowie! — odpowiedział Wrzeszczowicz — wiadomo powszechnie, że nie Minerwa1063 jest waszym opiekuńczym bóstwem; a ponieważ Mars1064 wam nie dopisał i zrzekliście się waszych głosów, pozwólcie mnie mówić.

— Góra stękać poczyna, zaraz ujrzymy mysi ogonek1065! — dorzucił Sadowski.

— Proszę o milczenie! — rzekł surowo Miller.

— Mów, panie hrabio, pamiętaj tylko, że dotąd rady twoje wydały gorzkie owoce.

— Które mimo zimy spożywać musimy na kształt zapleśniałych sucharów! — wtrącił książę Heski.