— Bodaj takich więcej! bodaj więcej... nie panoszyłby się nieprzyjaciel. Da Bóg, przyjdzie czas i na nagrody, a teraz powiadaj, coście z wojewodą wileńskim uczynili?
— Wojewoda wileński na sądzie bożym. Właśnie wtedy z niego duch wyszedł, gdyśmy do ostatniego szturmu szli.
— Jakże to ono było?
— Oto jest relacja wojewody witebskiego — rzekł pan Michał.
Król wziął pismo i zaczął czytać, ale ledwie zaczął, zaraz przerwał:
— Myli się w tym pan Sapieha — rzekł — pisząc, iż wielka litewska buława1420 vacat1421; nie vacat, bo jemu ją oddaję.
— Nie ma też nad niego godniejszego — odrzekł pan Michał — i całe wojsko będzie do śmierci waszej królewskiej mości za ten uczynek wdzięczne.
Uśmiechnął się król na ową prostoduszną konfidencję żołnierską i czytał dalej.
Po chwili westchnął.
— Mógłby Radziwiłł być najpiękniejszą perłą w tej sławnej koronie, gdyby duma i błędy, które wyznawał, nie wysuszyły mu duszy... Stało się! Niezbadane wyroki boskie!... Radziwiłł i Opaliński... prawie w jednym czasie... Sądź ich, Panie, nie wedle ich grzechów, ale wedle Twojego miłosierdzia.