— No! to już pan Czarniecki w ryzach utrzymać ich potrafi.
— Chybaby mieszkał między nimi, inaczej zaraz za jego oczyma zaczną zbytkować. Nie może być, tylko i tym zaraz oficyjera dodadzą.
— I ten będzie dowodził? A ówże tłusty aga1480 co będzie czynił?
— Jeśli nie trafi na kpa, to będzie rozkazy spełniał.
— Bądźcie, waszmościowie, zdrowi! bądźcie mi zdrowi! — zakrzyknął, nagle Kmicic.
— Dokąd tak spieszno?
— Panu do nóg paść, aby mi komendę nad tymi ludźmi powierzył!
Rozdział XXXIII
Tegoż samego dnia Akbah-Ułan bił czołem królowi, a zarazem wręczył mu listy chanowe, w których ten ostatni powtarzał obietnicę ruszenia w sto tysięcy ordy przeciw Szwedom, byle mu czterdzieści tysięcy talarów z góry wypłacono i byle pierwsze trawy pokazały się na polach, bez czego, jako że w spustoszonym wojną kraju, trudno byłoby tak wielką moc koni wyżywić. Co zaś do owego czambuliku, to wysłał go teraz chan na dowód miłości ku „najmilszemu bratu”, aby i Kozacy, którzy o nieposłuszeństwie jeszcze zamyślali, ujrzeli widomy znak, że miłość owa trwa statecznie i że niech jeno pierwszy odgłos o buncie dojdzie uszu chanowych, wówczas mściwy gniew jego spadnie na wszystkie kozactwo.
Król przyjął wdzięcznie Akbah-Ułana i obdarzywszy go pięknym dzianetem1481, oświadczył, że wyśle go niebawem w pole do pana Czarnieckiego, albowiem chce, aby i Szwedzi przekonali się dowodnie, jako chan daje pomoc Rzeczypospolitej. Zaświeciły się oczy Tatara, gdy usłyszał, iż pod panem Czarnieckim będzie służył, bo go znał z dawnych wojen ukraińskich i na równi ze wszystkimi agami wielbił.