— Czego patrzysz na mnie jak kozioł w wodę?
A niewolnik skłonił się i odpowiedział:
— Ja się wykupię, pani... Pochodzę z dobrej rodziny i mam możnych przyjaciół.
— Na Atenę Ergane3! — zawołała Akryzione. — Znamy się na tych dobrych rodzinach i tych wszystkich przyjaciołach. Każdy nowo kupiony tak mówi, żeby go napychać jadłem po gardło i nie zapędzać do roboty. Coś za jeden?
— Jestem Ateńczyk, pani, syn Aristona z Kolitu. Imię moje jest Arystokles, a przezwisko, które może obiło się o twe uszy... Platon4.
— Platon? Pierwsze słyszę! A umiesz strzyc i golić?
— Nie, pani.
Na to Akryzione zwróciła się znów do męża:
— Z góry wiedziałam, że będzie do niczego...