— Chciałem szczerze, by mój paukant przeprosił pana Maszkę, ale w takich warunkach niepodobna.
— Ja proponowałem Maszce także, żeby złagodził to, co napisał — i nie chciał...
— To i niema wyjścia. Wszystko to bardzo głupie, ale niema wyjścia!
Połaniecki nie odpowiedział i szli w milczeniu. Pan Jamisz znów począł mówić:
— Ale! Słyszałem, że Marynia Pławicka ma jakiś zapis?
— Mały, ale ma.
— A stary?
— Zły, że cały majątek nie jemu zapisany.
Pan Jamisz uderzył się rękawiczką po czole.
— On ma trochę tu, ten Pławicki.