Na to pan Pławicki zwrócił się do młodego cynika i odpowiedział z pewnem namaszczeniem:
— Czy jużeście do tego doszli, że błogosławieństwo samotnego starca i ojca uważacie za zbyteczne?
Lecz Bukacki, zamiast odpowiedzi, objął w pół pana Pławickiego, pocałował go w okolicę kamizelki i rzekł:
— A czyby „samotny starzec” nie zagrał w pikietę, żeby tym dwom szalonym głowom dać się wygadać?
— Ale z rubikonem? — odpowiedział pan Pławicki.
— Ze wszystkiem, czego pan chce.
To powiedziawszy, zwrócił się do młodej pary:
— Najmijcie mnie za przewodnika po Włoszech.
— Ani myślę — odpowiedział Połaniecki. — Byłem tylko w Belgii i we Francyi, Włoch nie znam, ale chcę widzieć to, co nas będzie interesowało, nie to, co ciebie. Widziałem takich, jak ty, i wiem, że wy przez przerafinowanie dochodzicie do tego, że nie kochacie sztuki, tylko własne znawstwo.
Tu Połaniecki mówił dalej do Maryni: