Usłyszawszy o tem, rzekł:
— No, to dobrze wiedzieć, to nie pójdę tam za nic w świecie.
— Naprzód pozna się pan z niemi u nas — rzekła Marynia.
A on złożył ręce:
— Pani, ucieknę z przedpokoju!
— Dlaczego? — spytał Połaniecki — trzeba mieć odwagę nietylko swoich przekonań, ale i swoich wierszy.
— A oczywiście — rzekła pani Bigielowa. — Co tu się wstydzić! Powinien pan śmiało ludziom w oczy patrzeć i mówić im: piszę, bo piszę!
— Piszę, bo piszę! — powtórzył rezolutnie Zawiłowski, podnosząc głowę i śmiejąc się.
Lecz Marynia mówiła dalej:
— Pozna się pan z niemi u nas, potem złoży im pan kartę, a następnie pojedziemy kiedy do nich wieczorem.