«Wiosna ciepłem na świat chucha,
«Kwitną ciernie i rzeżucha,
«A ja śpiewam, zamiast szlochać,
«Bom cię także przestał kochać!
Hu-ha-hu!!
— Dobrze — pomyślał Połaniecki, przystając dla nabrania tchu — ma bas, bo ma! Ale czem on, u licha, tak szczęka?
Lecz przeszedłszy resztę schodów, a następnie mały korytarzyk, zrozumiał powód, ujrzawszy przez odemknięte drzwi Świrskiego, przybranego do pasa tylko w siatkową koszulkę, z pod której przeglądał jego herkulesowy tors — i z hantlami w ręku.
— O! jak się pan ma! — począł wołać Świrski, kładnąc hantle na widok gościa. — Przepraszam, żem nieubrany, ale to nic; przytem się trochę hantlowałem. Wczoraj zaraz byłem u państwa, ale zastałem tylko panią. Cóż panie! przywiozłem naszego biednego Bukacyusza! A chata dla niego gotowa?
Połaniecki odrzekł, ściskając ręce malarza:
— Grób skończony od dwóch tygodni — i krzyż już stoi. Serdecznie witamy tu pana w Warszawie! Mówiła mi żona, że ciało jest już na Powązkach.