— Rade! rade! rade! rade!...
I odtąd poczęło się obojgu snuć życie, nie wolne od trosk, ale w którem było jednak więcej miodu, niż piołunu.
Autor zaś niniejszej książki pił ów miód — mocą wyobraźni.
— Rade! rade! rade! rade!...
I odtąd poczęło się obojgu snuć życie, nie wolne od trosk, ale w którem było jednak więcej miodu, niż piołunu.
Autor zaś niniejszej książki pił ów miód — mocą wyobraźni.