— Wasz w domu?
— Na robocie w lesie.
— A to szkoda! Jest do niego interes z gminy.
Interes z gminy to dla prostych ludzi zawsze znaczy coś niedobrego. Rzepowa przestała mędlić i spojrzawszy trwożnie, spytała niespokojnie:
— No? Cóże to takiego?
Pan pisarz tymczasem przeszedł wrota i stanął koło niej.
— A dacie się pocałować? To wam powiem.
— Obędzie się! — odparła kobieta.
Ale pan pisarz już zdołał ją objąć wpół i przygarnąć do siebie.
— Panie! Bo będę krzyczeć — wołała Rzepowa wyrywając się silnie.