— Hoop! hop!

Głos leciał między pnie, a potem wracał echem.

I znowu nie było nic słychać prócz huku Rzepowego toporu; a czasem także sosny zagadały między gałęziami szumem, zwyczajnie jak w lesie.

Czasem znów drwale śpiewali, ale i do tego Rzepa był pierwszy. Trzeba było słyszeć, jak buczał z drwalami pieśń, której ich sam nauczył:

Coś tam w boru hukneno

Buuuu!

I okrutnie stukneno

Buuuu!

A to komar z dęba spadł

Buuu!