Pohamował się jednak i zwróciwszy się do dziewczynki zapytał:
— Czy ty się boisz, Nel?...
A ona odpowiedziała cicho:
— Jakoś... tak straszno!
Na to Staś kazał Kalemu przynieść wojłoki spod siodeł i nakrywszy jednym z nich kamień, na którym poprzednio drzemał, drugi rozesłał na ziemi i rzekł:
— Siądź tu przy mnie koło ognia... Prawda, jaka noc chłodna? Jeśli sen cię zmorzy, to oprzesz o mnie głowę i zaśniesz.
Nel zaś powtórzyła:
— Jakoś tak straszno!...
Staś owinął ją starannie pledem i przez czas jakiś siedzieli w milczeniu, wsparci o siebie i oświeceni różowym blaskiem, który pełgał po skałach i iskrzył się migotliwie na blaszkach miki, którymi upstrzone były kamienne złomy.
Za zeribą słychać było parskanie koni i chrzęst trawy w ich zębach.