— Zaraz by cię tam zjadły siafu.

— Co to siafu? czy to co gorszego od lwa?

— I gorszego, i nie gorszego. To są mrówki kąsające ogromnie. Pełno ich na gałęziach, z których spadają ludziom na plecy jak deszcz ognisty. Ale chodzą i po ziemi. Spróbuj tylko zsiąść z konia i pójść trochę w las, a zaraz zaczniesz podskakiwać i piszczeć jak małpka. Nawet od lwa łatwiej się obronić. Czasem idą w ogromnych szeregach i wtedy wszystko im ustępuje z drogi.

— Ale ty dałbyś sobie z nimi radę?

— Ja? Rozumie się!

— A jak?

— Za pomocą ognia albo ukropu.

— Ty to sobie zawsze potrafisz poradzić — rzekła z głębokim przekonaniem.

Stasiowi pochlebiły wielce te słowa, więc odpowiedział zarozumiale, ale zarazem i wesoło:

— Byleś była tylko zdrowa, to resztę możesz zdać na mnie.