— Hej, mała ćmo! czemu tak latasz koło ognia?

Pytał jeszcze wesoło, ale już się zaniepokoił, a niepokój jego wzrósł, gdy Nel odpowiedziała:

— Nie wiem. Nie mogę usiedzieć na miejscu.

— Co ci jest?

— Tak mi jakoś nieswojo i tak dziwnie...

A wtem oparła mu nagle główkę na piersiach i jakby przyznając się do winy, zawołała pokornym, przetkanym łzami głosem:

— Stasiu, ja chyba jestem chora.

— Nel!!

Po czym położył jej dłoń na czole, które było suche i zarazem lodowate. Więc porwał ją na ręce i poniósł ku ognisku.

— Zimno ci? — pytał po drodze.