Ale ponieważ radość objawia się u Murzynów śmiechem, więc jął bić się dłońmi po biodrach i śmiać się jak szalony.
— Spętaj tego konia — rzekł Staś — zdejmij z niego zapasy, napal ognia i zagotuj wody.
Po czym wszedł do drzewa. Nel rozbudziła się także i poczęła go wołać. Staś odchyliwszy płócienną ścianę ujrzał przy świetle kaganka jej bladą twarz i białe chude rączki leżące na pledzie, którym była przykryta.
— Jak się czujesz, mała? — spytał wesoło.
— Dobrze, i spałam mocno, póki mnie nie rozbudził Saba. Ale czemu ty nie śpisz?
— Bom wyjeżdżał.
— Dokąd?
— Do apteki.
— Do apteki?
— Tak, po chininę.