— A potem co uczynić i dokąd iść?
— Potem będzie, co Bóg da. Postaracie się albo przedrzeć do Abisynii w miejscowościach położonych dalej, niż dochodzą derwisze, albo pójdziecie na wschód. Słyszałem, że Arabowie z wybrzeży docierają aż do jakiegoś jeziora w poszukiwaniu kości słoniowej, którą nabywają od szczepów Samburu i Wa-hima.
— Wa-hima? Kali pochodzi ze szczepu Wa-hima.
I Staś począł opowiadać Lindemu, w jaki sposób odziedziczył Kalego po śmierci Gebhra, oraz że Kali mówił mu, iż jest synem naczelnika wszystkich Wa-himów.
Lecz Linde przyjął tę wiadomość obojętniej, niż Staś się spodziewał.
— Tym lepiej — rzekł — gdyż może być wam pomocnym. Bywają między czarnymi poczciwe dusze, choć w ogóle na ich wdzięczność liczyć nie można: to są dzieci, które zapominają o tym, co było wczoraj.
— Kali nie zapomni, żem go wybawił z rąk Gebhra, jestem tego pewny.
— Może — rzekł Linde i ukazując na Nasibu dodał: — To także dobre dziecko. Przygarnij go po mojej śmierci.
— Niech pan nie mówi i nie myśli o śmierci.
— Mój drogi — odpowiedział Szwajcar — ja jej sobie życzę, byle przyszła bez wielkiej męki. Pomyśl, że jestem teraz zupełnie bezbronny i gdyby który z tych mahdystów, których rozbiłem, zabłąkał się przypadkiem do tego parowu, mógłby mnie sam jeden zarżnąć jak owcę.