— Feliś!... widziałeś?...
— Feliś! to krew woła!...
I nagle wybuchnął ogromnym płaczem.
Dopiero przed samą Zawadą potrafił Felicjan pohamować rozhukane konie. Chłopcy przyjechali bladzi, milczący, z gorączką i tajemnicą w oczach. Ale na próżno pan Marian wypytywał się, co im jest i dlaczego konie przyszły w pianie. Usłyszał tylko odpowiedź, że przestraszyły się czegoś w lesie i poniosły. Bracia nie mówili przez kilka dni o zjawisku nawet ze sobą. Felicjan, który miał umysł trzeźwiejszy i bardziej badawczy, chodził czas jakiś głęboko zamyślony i wreszcie doszedł do przekonania, że to były zapewne ich własne wrażenia i uczucia, które jakąś tajemniczą i niezbadaną jeszcze przez naukę drogą wyszły z nich i zmieniły się w widzialne zjawisko zewnętrzne. Ale myślał zarazem, że krew przelana, budząc takie uczucia i złudy, może istotnie woła, że nie wolno o niej zapominać.
Lecz widzenie zapadło jeszcze głębiej we wrażliwą duszę Gabriela; więc gdy go nieco ukoiła zimowa cisza Zawady, począł pisać wiersz: „Do Matki Bolesnej”, pod nagłówkiem zaś umieścił jako motto następujące słowa Dawida14:
„O Jeruzalem! Jeruzalem! jeśli cię kiedy zapomnę, niech będzie zapomniana prawica moja15...”.
Przypisy:
1. burzliwy rok w Warszawie — rok rewolucji 1905. [przypis edytorski]
2. szynel — płaszcz mundurowy. [przypis edytorski]
3. intratny — dochodowy. [przypis edytorski]