Widząc to syn Mai ochłonął i, oddawszy pokłon rodzicielowi, śmiało zaczął Promienistego oskarżać — a nie tak gęsto padają płatki śnieżne w czasie zadymki, jak gęsto padały jego słowa wymowne.
Gdy skończył, Zeus milczał przez chwilę, potem ozwał się do Apollina:
— Prawdaż to wszystko, Promienisty?
— Prawda, ojcze Kronidzie — odrzekł Apollo — ale jeśli po hańbie, jaka mnie spotkała, jeszcze mi zakład płacić każesz, tedy zstąpię do Hadu60 i cieniom będę świecił.
Zews zamyślił się znowu i rozważał.
— Więc ta kobieta — spytał na koniec — pozostała głuchą na twoją muzykę, na twoją pieśń i odtrąciła cię ze wzgardą?
— Wylała mi dzieżę kwasu na głowę, o Gromowładny!
Zews zmarszczył brwi, a od tego zmarszczenia zadrżała zaraz Ida. Odłamy skał zaczęły się toczyć z hukiem w morze, a lasy pokładły się jak kłos, którym wiatr żenie61.
Struchleli obaj bogowie i z bijącymi sercami czekali wyroku.
— Hermesie — rzeki Zews — oszukuj, ile chcesz, ludzi, ludzie chcą być oszukani. Ale bogom daj pokój, albowiem jeżeli gniewem zapłonę i rzucę cię w eter, to spadłszy, zanurzysz się tak głęboko w toni Okeanu62, że nawet brat mój, Posejdon63, nie wydobędzie cię stamtąd trójzębem.