Moja zemsta

Jadwidze Mrozowskiej.

Było to śliczne, kochane, malutkie.

Nie znałem dotąd kobiety podobnej.

Uśmiech nie schodził z jej twarzyczki drobnej,

Poco się smucić — życie jest tak krótkie.

Coś z rozświetlonych motylich skrzydełek,

Coś z gnanej wiatrem niteczki pajęczej,

Z promyka słońca, koloru tęczy —

Prawdziwy kociak, źle mówię dyabełek!